w Toruniu


Czekamy na wasze zdjęcia i opowieści o Bydgoskim!!

Jeśli chcesz wiedzieć co się dzieje na Bydgoskim zapisz się na newsletter

e-mail:

.......................................

KONTAKT

bydgoskie@gmail.com




-----------




Blog > Komentarze do wpisu
Bydgoskie: alternatywne centrum miasta

Gazeta Wyborcza 15.06.2010, Natalia Waloch

Niedzielne Święto Bydgoskiego Przedmieścia pokazało, że w tej dzielnicy drzemie potencjał, który może uczynić z niej alternatywne centrum miasta

W ostatnią niedzielę na Bydgoskim zobaczyłam fenomen. Na osiedlu ZUS odbył się festyn ze wspólnym śniadaniem mieszkańców. Prawdopodobnie po raz pierwszy ci ludzie - na ogół tylko rzucający na siebie okiem i wymieniający się zdawkowym "dzień dobry" w porannej mijance na parkingu - mieli okazję po prostu ze sobą chwilę pobyć. Było też zwiedzanie zabytkowych mieszkań, po których oprowadzali sami ich lokatorzy, gościnnie otwierając podwoje przed wszystkimi chętnymi. W zaimprowizowanym barze GASTROrakieta jadłam gofry, gawędząc z odzianym w dres młodzieńcem, zamieszkującym w pobliskim budynku z walącego się muru pruskiego. - Nigdy nic za darmo nie dostałem, a tu proszę! - mówił i ucieszony, i zaskoczony, że ktoś go częstuje i nie kasuje. Wokół nas uwijała się gromadka dzieciaków na przemian pogrążająca się to w rysowaniu, to w kreatywnym zdobieniu wafli kolorowymi posypkami i sosem czekoladowym. Nieopodal jakiś kilkulatek odkrywał, że rzeczywistość odmienia nie tylko PlayStation, ale i wstążka na kijach maczana w misce: ojciec uczył go, jak za pomocą tego genialnego w swej prostocie sprzętu wyczarować gigantyczne bańki mydlane. W alejach parku uczono robić biżuterię i grać sambę - ku uciesze chłopców zachwyconych możliwością walenia ile wlezie w ogromne bębny. Dzieci oddały się też frajdzie malowania baru Park. Ta, odkąd ją pamiętam, obrzydliwa buda, w niedzielę przeobraziła się - niczym kopciuszkowa dynia w karocę - w kolorowy sześcian, przebłyskujący wśród drzew. Do Cafe Tal przy ul. Klonowica się nie dostałam: tłum, jaki przyszedł na wykłady o architekturze i historii dzielnicy, stał aż na schodach do lokalu. Słuchacze - ściskając się uprzejmie jak śledzie - przepuścili mnie na próg kawiarni tylko na moment, żebym mogła zrobić zdjęcia. Wieczorem park Miejski - który ponad sto lat temu słuchał zapewne kompozycji Straussów przygrywanych gościom w ogródkowej kawiarni - rozbrzmiał ostrymi dźwiękami toruńskiego rocka, a w kultowym barze Czarny Tulipan zgromadzili się goście wernisażu. Święto zakończył spektakl Teatru Wiczy "Po prostu" zagrany na jednym z podwórek. Energia płynąca z widowni - częściowo usadzonej na scenie-boisku, częściowo obserwującej aktorów z okien pobliskich bloków - była naprawdę niezwykła, a i sama sztuka wybrzmiała w tej scenerii wyjątkowo.

Te i więcej atrakcji przygotowało ponad 20 organizacji, stowarzyszeń i nieformalnych grup. Oraz - co najciekawsze - wspólnoty mieszkaniowe i pojedynczy mieszkańcy. Wszystkim im po prostu chciało się coś zrobić. W czasach, kiedy ludzie nie mają czasu spotkać się poza Naszą-klasą, to wyjątkowe. To pokazuje, że na Bydgoskim mamy fantastyczne zalążki społeczeństwa obywatelskiego. I to nie tylko dlatego, że w ostatnich latach zamieszkało tam sporo młodych ludzi, działających na rzecz dzielnicy. W niedzielę można było zobaczyć, że mieszkańcy Bydgoskiego, ci - o których tak często zwykło się w mieście mówić, że są biedni i bierni - dali się wyciągnąć z domów. Przyszli. Bawili się. Rozmawiali z organizatorami. To oznacza jedno: jeśli jest oferta, zainteresowanie, wyjście naprzeciw, lokalna społeczność odpowiada. I to wcale nie tylko na festyn, ale też na sztukę. Jest tu zatem rzecz bezcenna: więzi.

Władze miasta nie mogą tego kapitału zmarnować. Poruszenie, jakie udało się wywołać w niedzielę, było możliwe dzięki woli i chęci zapaleńców. Ale żeby taki twórczy i społeczny ferment był codziennością Bydgoskiego (a potem i innych dzielnic), artystom i społecznikom trzeba pomóc. Muzycy potrzebują sal prób, fotografowie i malarze atelier, stowarzyszenia biur. Warszawa zamachnęła tym kołem, oddając twórcom komunalne lokale za złotówkę pod warunkiem, że będą działać na rzecz lokalnych społeczności. Toruń powinien zrobić to samo. Bydgoskie Przedmieście ma sentymentalny urok minionych wieków i współczesną energię młodych ludzi. Jest tu i natura, i architektura, spokój zacienionych alejek, i niespokojny artystyczny rytm wydziału sztuk pięknych UMK. Jeśli władze nie prześpią okazji i zrewitalizują dzielnicę, nazwijmy to, duchowo, może ona stać się tym, czym stał się Kazimierz dla Krakowa: nowym, dynamicznym, przyciągającym tłumy alternatywnym centrum miasta.

wtorek, 15 czerwca 2010, rogalpa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: